na razie ze wschodu, od czegoś trzeba zacząć....
Kategorie: Wszystkie | podróże małe i duże... | takie tam...
RSS
wtorek, 13 lipca 2010
niestety...

... gazeta blokuje moje IP z Kazachstanu....   na moje pytanie dlaczego, w zasadzie nie dostałam "serioznej" odpowiedzi :)  w związku z tym, że w statystykach widzę, że parę osób tu zagląda, podaję nowy adres :   www.kazasza.wordpress.com

 

22:01, lepioszka
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 lutego 2010
zdjęcia...

nie umiem niestety ich tutaj dodawać :)

14:58, lepioszka
Link Dodaj komentarz »
dubaj..

....właściwie ciężko pisać o tej podróży, bo to pierwszy taki nasz wyjazd tak bardzo... ekhm... turystyczny... po Dubaju po prostu ciężko jest poruszać się samemu, z różnych zresztą powodów. Miasto pod względem językowym przyjazne, wszyscy, lepiej lub gorzej, mówią po angielsku, no i wszyscy tytułują cię: Sir lub Madame :) Kochają Brytyjczyków, którzy odkryli u nich ropę, stąd zapożyczenie, no i stawiają na turystów z całego świata. Kryzysu nie widać, budowy idą dzień i noc, restauracje pełne (alkohol tylko w hotelach), lotnisko przepełnione...

Wyjazd wspominam jako turystyczny, bo pierwszy raz w zasadzie mało mieliśmy możliwości powłóczyć się samemu. Zaliczyliśmy więc: objazd autokarowy miasta, angielską herbatę w hotelu Burdż al-Arab , pustynne safari, wizytę w aqua parku, wizytę na 124 piętrze najwyższego budynku świata (828m). Sami powłóczyliśmy się tylko po dwóch bazarach: złota i przypraw a także, tadam tadam: po centrach handlowych, gdzie akurat trwał sezon przecen! Tutaj nie będę wchodzić w szczegóły :)

Dubaj można zobaczyć, taki Disneyland dla dorosłych trochę, a szczególnie dla nas będzie ciekawie pojechać tam np za 5 lat jeszcze raz, żeby zobaczyć jak miasto się zmieniło i co jeszcze wymyślono,żeby przyciągnąć turystów.  :)

 

wtorek, 16 lutego 2010
zdjęcia..

wigilia  uwaga...

uczę się dodawać....   :)

wigilia

18:12, lepioszka
Link Dodaj komentarz »
mam jeszcze..

zaległą relację z Wigilii... która zaczęła się krwawo, telefonem A z rana, że nie zdąży wrócić z Astany, będzie w Almaty dopiero 25.12 no i że nie ma na to wpływu......     Zagroziłam od razu wszystkimi dostępnymi  represjami, karami i sankcjami... więc postarał się... a najlepszy był kierowca, który słysząc naszą rozmowę powiedział:nie martw się Dorota, Szef na pewno przyleci, a jak przyleci, to ja zrobię wszystko, zeby jak najszybciej był na kolacji :)    a kolację zaczęliśmy o 20:00, kiedy Panowie przylecieli....  a teraz szczegóły:                                      Wigilia była międzynarodowa, polsko-czeska...                                  choinka biało-czerwona....                                                                                              jak widać na zdjęciu, zmywał Święty Mikołaj........                                                                mielśmy także nie zapowiedzianego gościa,(jak to się pisze, jak to się pisze...)  a jakże, zgodnie z tradycją.....                              no i barszczyk, pierogi, prezenty....   i, co mnie bardzo zaskoczyło,   chociaż znaliśmy się wszyscy bardzo mało, atmosfera była bardzo serdeczna....    prawie jak w Polsce :)

widzę, że coś nie za bardzo skład tekstu wychodzi, ale się postaram bardziej następnym razem :)

06:20, lepioszka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 lutego 2010
nie mam siły....

na pana bloggera zwanego blogspotem... nie odpowiada, nie otwiera się, wogóle nie reaguje........

i chociaż bardzo mi szkoda, spróbujemy tutaj, może będzie łatwiej, chociaż na ten serwis też jest wiele skarg :)  ale dajmy szansę bloxowi, a Wy dajcie mi drugą szansę i czas, żebym znowu tutaj się wszystkiego nauczyła... no może nie wszystkiego :) ale wystarczająco, żeby nadawać pocztówki z daleka :)

15:12, lepioszka
Link Dodaj komentarz »